Dostać samochód od partnera – marzenie, prawda? Zazwyczaj tak, chyba że wraz z kompletem opon zimowych i ubezpieczeniem, w pakiecie dostajesz „elektroniczną smycz”. W Agencji Contra nie oceniamy intencji darczyńców, ale oceniamy (i to surowo) bezpieczeństwo Twojej prywatności. Ostatnio w nasze ręce trafiło luksusowe auto, które miało być dowodem miłości, a stało się dowodem w sprawie karnej.
Wyobraź sobie taką scenę: Twoja druga połówka nagle wie, że „przypadkiem” byłaś w tej kawiarni na drugim końcu miasta, mimo że o tym nie wspominałaś. Albo pyta, dlaczego wczoraj wyszłaś z pracy 15 minut później. Intuicja? Telepatia? A może magia?
Niestety, w naszej branży rzadko spotykamy wróżbitów. Częściej spotykamy ukryte nadajniki GPS.
Zabawki z internetu vs. „Terminator” do wykrywania elektroniki
Kiedy klientka zgłosiła się do nas z podejrzeniem, że jej nowy samochód może mieć „pasażera na gapę”, nie szukaliśmy go latarką z telefonu. Na rynek wjechał nasz ciężki sprzęt – wykrywacz złącz nieliniowych.
Spójrz na to zdjęcie poniżej. To, co widzisz w walizce, to nie jest rekwizyt z filmu o Jamesie Bondzie ani wykrywacz kapsli na plaży.
To urządzenie to koszmar każdego domorosłego szpiega. Dlaczego? Ponieważ większość amatorskich detektorów wykrywa urządzenia tylko wtedy, gdy te nadają sygnał. A co robi sprytny GPS? Często „śpi”. Uruchamia się raz na jakiś czas lub tylko wtedy, gdy auto rusza.
Nasz sprzęt ze zdjęcia działa inaczej. Wykrywa samą obecność elektroniki (półprzewodników). Nieważne, czy nadajnik jest włączony, wyłączony, czy ma rozładowaną baterię. Jeśli tam jest – to urządzenie go „zaświeci” jak choinkę w grudniu.
Case Study: Prezent z wkładką
Wspomniana klientka miała nosa. Po dokładnym przeskanowaniu pojazdu, wykresy na naszym urządzeniu oszalały w okolicach jednego z profili zamkniętych.
Co znaleźliśmy? Lokalizator GPS, wpięty obok wiązki samochodu. Partner klientki najwyraźniej uznał, że „zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza”.
Finał historii? To nie była rozmowa wychowawcza przy kolacji. Ponieważ Agencja Contra działa zgodnie z wymogami procesowymi:
Zabezpieczyliśmy urządzenie w sposób nienaruszający materiału dowodowego.
Sporządziliśmy raport techniczny.
Sprawa wraz z dowodami trafiła na policję.
Klientka odzyskała prywatność (i spokój), a „hojny” partner musi się teraz tłumaczyć z naruszenia artykułu 267 Kodeksu Karnego.
FAQ – Wykrywanie śledzenia i podsłuchów
Czy można samemu wykryć GPS w samochodzie? Teoretycznie tak, jeśli GPS jest przyczepiony na magnes pod zderzakiem. W praktyce – profesjonalnie ukryte urządzenia (pod tapicerką, wpięte w elektronikę) są niemożliwe do wykrycia bez specjalistycznego sprzętu, takiego jak detektor złącz nieliniowych. Aplikacje na telefon do wykrywania GPS to mit.
Gdzie najczęściej ukrywa się nadajnik GPS w aucie? Detektywi najczęściej znajdują lokalizatory w tych miejscach:
Wnęki kół i nadkola.
Przestrzeń pod deską rozdzielczą (przy bezpiecznikach).
Pod fotelami kierowcy lub pasażera.
W bagażniku (pod kołem zapasowym).
Pod plastikowymi osłonami progów.
Czy śledzenie żony lub męża GPS jest legalne? Nie. Zgodnie z polskim prawem, instalowanie urządzenia lokalizującego w pojeździe użytkowanym przez inną osobę bez jej wiedzy i zgody jest przestępstwem (Art. 267 KK), zagrożonym grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Wyjątkiem są sytuacje flotowe w firmach, gdzie pracownik jest poinformowany o monitoringu.
Ile kosztuje wykrywanie podsłuchów i GPS w samochodzie? Cena usługi zależy od klasy sprawdzanego pojazdu i zakresu badania. Profesjonalne sprawdzanie auta pod kątem GPS w agencji detektywistycznej to koszt zazwyczaj od kilkuset do ponad tysiąca złotych. Pamiętaj, że płacisz nie tylko za „szukanie”, ale za raport, który jest dowodem w sądzie.
Co zrobić po znalezieniu GPS w samochodzie? Nie demontuj go samodzielnie, jeśli chcesz użyć tego jako dowodu! Zrób zdjęcia, nie dotykaj urządzenia (odciski palców) i wezwij policję lub skontaktuj się z agencją detektywistyczną, która zabezpieczy ślady zgodnie z procedurą sądową.